Pomysł na wycieczkę w góry dla tych, którym Karpaty czy Sudety się już znudziły.
Choć nasz pierwotny plan był "city-breakiem" do Glasgow i Edynburga to pozajmowane hostele i wysokie ceny hoteli (długi weekend, wydarzenia sportowe) zmieniły trochę nasze plany. Zdeycodwaliśmy się ruszyć w szkockie góry. Jako, że był to wyjazd bez urlopu (pt wieczór-nd wieczór) trzeba było znaleźć coś blisko miasta i tak wpadliśmy na pomysł rejonu jeziora Loch Lomond.
Po locie do Glasgow udaliśmy się na szybki nocleg w okolice centrum. Rano cel był prosty: ROWARDENNAN.
Rowardennan ciężko nazwać wsią. Jest to turystyczny punkt na mapie, gdzie znajduje się hotel, schronisko młodzieżowe i budynek obsługi parku. Hotel odstraszył nas ceną, a próba rezerwacji w youth hostel zakończyła się fiaskiem. Na szczęście jego obsługa przekierowała nas do "rangersów". W budynku obsługi parku działa noclegownia. De facto są to dwa pokoje wieloosobowe: męski i kobiecy. Jednak jakość przewyższa niejeden hostel.
Aby dostać się do Rowardennan transportem zbiorowym należy dojechać do Luss (malowniczego miasteczka nad jeziorem) lub Tarbet i... przepłynąć promem. Koszt? ok. 8 GBP za autobus z Glasgow i 8 GBP za przeprawę promową (ta trwa około 30 minut).
Oczywiście można dostać się też drogą lądową. Tu jednak napotykamy problem: jedyne wyjście to własny samochód lub taksówka. My przetestowaliśmy również opcję 3: autostop. Odcinek Glasgow-Balloch można pokonać pociągiem za 5 GBP, Balloch-Balmaha za prawie 3 GBP autobusem McGill's zaś ostatnie 10 km trzeba liczyć na szczęście w łapaniu autostopa.
Rowardennan to punkt wypadowy na Ben Lomond - szczyt o wysokości prawie tysiąca metrów. Bardzo popularny w weekend. Jednak większość ruchu pieszego rozłożona jest na wygodniejsze, mniej strome podejście. My wybraliśmy opcję bardziej wymagającą i nie żałujemy.
Niestety GPS nie jest idealnym narzędziem i pokazał złą wysokość:
Po zejściu z góry w przyhotelowej restauracji/pubie można odpocząć przy obiedzie/piwie/whisky. Ceny za obiad ok. 10 GBP, piwo ok. 3,5 GBP.
I na koniec kilka widoków z Glasgow.
Jako, że w tym mieście już byliśmy to skupiliśmy się na innych rzeczach niż muzea
;)
Przy tanich lotach z Polski można więc złożyć ciekawy wypad w góry. Pomimo, że to Wielka Brytania nie musi się to wiązać z wydaniem fortuny.
P.S: Należy jednak pamiętać o jednej, ważnej rzeczy. W Szkocji między 22, a 10 nie można sprzedawać alkoholu (poza klubami/pubami)
;)
Bardzo dobry wybór, zdobyłem wszystkie szczyty wokół Loch Lomond i ten jest jeden z ciekawszych.Polecam również Ben Vane - podobny poziom trudności, Beinn Dubh - dużo lżejszy i Conic Hill - lajtowy trekking. 20 minut do punktu widokowego i kolejne 20 na szczyt.Widoczki po 20 minutach
Po drodze można spotkać krowy
Choć nasz pierwotny plan był "city-breakiem" do Glasgow i Edynburga to pozajmowane hostele i wysokie ceny hoteli (długi weekend, wydarzenia sportowe) zmieniły trochę nasze plany. Zdeycodwaliśmy się ruszyć w szkockie góry. Jako, że był to wyjazd bez urlopu (pt wieczór-nd wieczór) trzeba było znaleźć coś blisko miasta i tak wpadliśmy na pomysł rejonu jeziora Loch Lomond.
Po locie do Glasgow udaliśmy się na szybki nocleg w okolice centrum. Rano cel był prosty: ROWARDENNAN.
Rowardennan ciężko nazwać wsią. Jest to turystyczny punkt na mapie, gdzie znajduje się hotel, schronisko młodzieżowe i budynek obsługi parku. Hotel odstraszył nas ceną, a próba rezerwacji w youth hostel zakończyła się fiaskiem. Na szczęście jego obsługa przekierowała nas do "rangersów". W budynku obsługi parku działa noclegownia. De facto są to dwa pokoje wieloosobowe: męski i kobiecy. Jednak jakość przewyższa niejeden hostel.
Aby dostać się do Rowardennan transportem zbiorowym należy dojechać do Luss (malowniczego miasteczka nad jeziorem) lub Tarbet i... przepłynąć promem. Koszt? ok. 8 GBP za autobus z Glasgow i 8 GBP za przeprawę promową (ta trwa około 30 minut).
Oczywiście można dostać się też drogą lądową. Tu jednak napotykamy problem: jedyne wyjście to własny samochód lub taksówka. My przetestowaliśmy również opcję 3: autostop. Odcinek Glasgow-Balloch można pokonać pociągiem za 5 GBP, Balloch-Balmaha za prawie 3 GBP autobusem McGill's zaś ostatnie 10 km trzeba liczyć na szczęście w łapaniu autostopa.
Rowardennan to punkt wypadowy na Ben Lomond - szczyt o wysokości prawie tysiąca metrów. Bardzo popularny w weekend. Jednak większość ruchu pieszego rozłożona jest na wygodniejsze, mniej strome podejście. My wybraliśmy opcję bardziej wymagającą i nie żałujemy.
Niestety GPS nie jest idealnym narzędziem i pokazał złą wysokość:
Po zejściu z góry w przyhotelowej restauracji/pubie można odpocząć przy obiedzie/piwie/whisky. Ceny za obiad ok. 10 GBP, piwo ok. 3,5 GBP.
I na koniec kilka widoków z Glasgow.
Jako, że w tym mieście już byliśmy to skupiliśmy się na innych rzeczach niż muzea ;)
Przy tanich lotach z Polski można więc złożyć ciekawy wypad w góry. Pomimo, że to Wielka Brytania nie musi się to wiązać z wydaniem fortuny.
P.S: Należy jednak pamiętać o jednej, ważnej rzeczy. W Szkocji między 22, a 10 nie można sprzedawać alkoholu (poza klubami/pubami) ;)